In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player

Powered by RS Web Solutions

it2012

podatki

rada

smieci

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości i 1 użytkownik 
Użytkowników : 26
Artykułów : 3163
Zakładki : 6
Odsłon : 2333655

Newsletter

Zapisz się na nasz newsletter, aby dostawać regularnie informacje o wydarzeniach w naszej gminie

cz

Słodka Chatka - wyrób pierników okolicznościowych

Dorota i Marcin Goetz 
Trzcińsko 67
tel. 75 75 15 505
tel. kom. 606 136 581
marcingoetz@gmail.com
www.piernikowy.pl

Nasze pierniki można kupic w Galerii Produktu Lokalnego w Jeleniej
Górze przy ul. Wojska Polskiego 40 (koło
Teatru im. Norwida)
Galeria jest czynna w środy, czwartki i piątki od 11.00 do 16.00.
W piątki dodatkowo od 16.00 do 18.00 można kupic chleb, przetwory, ciasta bezpośrednio od producentów.

Pierniki należą do najstarszych ciast. Wywodzą się z miodowników, wielkich bochnów chleba, robionych na miodzie. W staropolskiej kuchni gościły nie tylko od święta, ale i na co dzień. Mniej słodkie podawano gołciom do wódki, słodkie przeznaczano na podarki. Każda gospodyni miała swój przepis na przyprawianie ciasta. Z najlepszych pierników zasłynęli piekarze z Torunia i Gdańska. Pierniki robione w Toruniu dorównywały piernikom robionym w głównych ośrodkach piekarnictwa w ówczesnej Europie. Polskie pierniki miały nie tylko niepowtarzalny smak i aromat, ale również ładną formę. Oprócz tradycyjnych okrągłych kołaczy /kiedyś pieczonych zgodnie z pogańskim zwyczajem na cześć Słońca/ i katarzynek, które pierwotnie wyglądały jak sześć nałożonych na siebie kół, wypiekano całe scenki rodzajowe, religijne i przyrodnicze. Popularne były serduszka i okrągłe całuski, które panny ofiarowały swoim kawalerom. Tajemnica smaku pierników przede wszystkim w zaczynie, który przed pieczeniem leżakował i dojrzewał latami. W klanach piekarskich receptury pierników przekazywano z ojca na syna, a drogocenny zaczyn często dawano córkom w posagu. Mistrzowie z Torunia przez długi czas wypiekali pierniki królewskie. Z chwilą przyjścia na świat córki zarabiali ciasto, a wkładali je do pieca dopiero wówczas, gdy panna wychodziła za mąż. Jedynie goście weselni mieli prawo skosztować wypieku, który potem wysyłano na wielkie dwory. Zgniecionego ciasta musiało być bardzo dużo, skoro po zarobieniu dzielono je na wielokilogramowe /5-20 kg/ kawały. Niekiedy wykrawano prostokątne lub kuliste kęsy albo zawijano ciasto w rulony jak papirus. Każdy kawał przysypywano mąką, aby w czasie pęcznienia nie skleił się z sąsiednim, i układano w drewnianych dzieżach lub beczkach. Potem dzieże i beczki przykrywano wiekami i składano w piwnicach. Ciasto dojrzewało tam i fermentowało latami. Dopiero przed pieczeniem krojono je na mniejsze kawałki /często paski/ i wsadzano do pieca na kilkanaście minut, aby stało się miękkie. Gdy nabrało właściwej struktury, odciskano je w formach, zdobiono i pieczono. Mniejsze pierniki także długo leżakowały. Ciasto na katarzynki, tradycyjnie wypiekane na dzień św. Katarzyny, musiało poleżeć kilka lat.